Lekko mżyło. Weszłam w pośpiechu do baru, nad którego drzwiami wisiał wielki, brudny, neonowy napis 'Getaway', jednak przeciętny Niemiec wymawiał to z trudem więc ludzie z biegiem czasu zaczęli wymawiać to jako 'Gateway' i tak powstała Brama. Brama była jednym z najpopularniejszych, ale i najobskurniejszych barów w całym Berlinie. Założonym przez niejakiego Lucjana w latach osiemdziesiątych. Po przejściu przez dwuczęściowe drewniane drzwi moim oczom ukazało się całkiem spore pomieszczenie z ciemną drewnianą podłogą i ze ścianami wyłożonymi, równie ciemnym co podłoga, materiałem imitującym drewno. Naprzeciw mnie znajdował się bar, przy którym stało około dziesięciu specjalnych barowych krzeseł. Zanim jednak, nie tylko ja, ale i każdy inny marny klientela zdołał do niego dotrzeć musiał minąć wiele chaotycznie poustawianych, ciemnych, okrągłych stolików. Środek baru jako taki pozostawał pusty. W pomieszczeniu panował półmrok jako, że jedyne okna, znajdujące się na tej samej ścianie co drzwi, były zasłonięte przez brudne, gęste firanki, a właściciel widocznie nie widział potrzeby prania ich. Cały bar można było uznać za obrzydliwą spelunę, ale lubiłam tu przychodzić. Bowiem drinki były tu mocne, dobre i tanie. A jeśli wymagała tego sytuacja można było tu równie tanio i dobrze zjeść. No i jeszcze można było tu spotkać całkiem ciekawych facetów i niczego sobie tancerki z fajnym biustem. Podeszłam do lady w celu zamówienie sobie trunku. Zgodnie z moim oczekiwaniem, obsłużył mnie przystojny barman - Kol. Uśmiechnęłam się do niego zalotnie i złożyłam zamówienie. Zgodnie z moją prośbą podał mi whiskey z colą. Mężczyzna oparł się o blat i swoimi pięknymi zielonymi oczami wpatrywał się we mnie.
- Bardzo lubię jak mnie obsługujesz - zaczęłam - Dajesz najwięcej alkoholu w całej tej knajpie - Puściłam oczko do chłopaka. Blondyn uśmiechnął się sympatycznie. - No i.... - kontynuowałam - Jesteś najseksowniejszy z tych wszystkich pedałków. Aż chciałoby się Cię wyruchać. - Zaśmiałam się melodyjnie. Reakcja Kola była podobna do mojej.
- Miło usłyszeć coś takiego od najładniejszej klientki.
- O której kończysz? - Zapytałam bez krępacji.
- Za jakieś dwie godziny Herbert przychodzi mnie zastąpić. - Uśmiechnęłam się znacząco do mężczyzny i zanim się obejrzałam 120 minut minęło, a my leżeliśmy już na podłodze w ciemnym zapleczu. Byłam strasznie podniecona. Kol próbował zębami rozpiąć mój stanik, a jego ponętne malinowe usta muskały moje plecy. Niezły był cwaniaczek. Z zapięciem rozprawił się w błyskawicznym tempie. Zanim zdążyłam się zorientować leżałam już na plecach pozbawiona górnej części garderoby. Teraz była moja kolej. Szalenie szybko uporałam się z zamkiem od spodni mojego barowego kolegi. Jednak ten, nie był mi dłużny. Chwilę później pozbawił mnie mojej czarnej, obcisłej spódnicy. Rzucił ją w kąt. Leżała tuż obok mojego czerwonego, koronkowego stanika. Mężczyzna zaczął całować moją bladą szyję, a dłońmi pieścić moje piersi. Jego kręcone blond włoski opadały mi na twarz, jednocześnie doprowadzając mnie do rozkoszy. Niemiec schodził coraz niżej i niżej, a ja byłam coraz bardziej podekscytowana i zaciekawiona jego kolejnymi ruchami. Chłopak położył się na mnie i lizał mój policzek jednocześnie szepcząc mi słodkie słówka do ucha i trzymając mnie za nadgarstki. Kol zaczął całować mnie łapczywie i agresywnie. Przycisnął mnie do siebie tym samym uniemożliwiając swobodne ruchy. Ku mojemu zdziwieniu mężczyzna po chwili oderwał się ode mnie, wstał, ubrał się i po prostu wyszedł bez słowa. Byłam w totalnym szoku. Jak można zostawić całkowicie nagą i napaloną laskę, która aż prosi się o zaspokojenie jej potrzeby całkowicie samą. Nieźle wkurwiona założyłam na siebie tylko króciusieńką spódniczkę oraz skąpą bluzkę i wyszłam z knajpy wrzeszcząc, że stracili stałą klientkę. Skierowałam się w stronę mieszkania. Gdy dotarłam na miejsce od razu poszłam do Charles'a w wiadomym celu. Usiadłam na nim okrakiem i zaczęłam go namiętnie całować. Jednak Black zsadził mnie z siebie i wyrzucił z pokoju.
- Pieprzony Anglik! - Wydarłam mu się pod drzwiami jednocześnie w nie waląc. Podjarana jak nigdy udałam się do pokoju Arthura.
- A może ty mnie przelecisz? - Zapytałam oblizując zmysłowo swoje wargi. Weber natychmiast do mnie podszedł, złapał za pośladki i zaczął całować. Jednak i tym razem nie doszło do stosunku. W czerwonym pomieszczeniu jak z mgły wyłonił się Charles. Natychmiast rzucił się na blondyna odrywając go ode mnie.
- Stary! Czy Ciebie do reszty pojebało?! Przecież ona jest totalnie pijana!
Brunet zszedł z chłopaka i zaprowadził mnie do mojego pokoju.
- Jutro mi podziękujesz. - Wybuczał mi do ucha.
- Człowieku, ja chcę seksu! - Chłopak zignorował mojego błagalne spojrzenia oraz prośby i zamknął mnie na klucz w pokoju.
- Świetnie! Naprawdę jestem aż tak mało atrakcyjna, że nikt nie chce się ze mną przespać?! - Zaczęłam drzeć się na całe mieszkanie. Usłyszałam śmiechy z pokoi obok. - Pieprzona nimfomanka... - Powiedziałam sama do siebie.
Świetne. <3
OdpowiedzUsuńObserwujemy ? ;d .
http://craazy-world.blogspot.com/
Jasne, czemu nie.
UsuńHahaha, no cóż xD
OdpowiedzUsuńJak w opisie bohaterów przeczytałam, że jest nimfomanką, to pomyślałam, że pewnie będzie się pieprzyć z każdym napotkanym kolesiem i wszystko będzie się kręcić wokół tego, więc będą nudy...
Asiepomyliłam ;P Nudne to z pewnością nie było xD W sumie nie rozumiem czemu ten cały Kol ją nagle olał, ale jak sobie wyobraziłam jej minę, to aż się oplułam wodą - dzięki ;P
Ano zapowiada się ciekawie i z pewnością zajrzę tu jeszcze nie raz (byłaby możliwość informowania mnie na blogu o nowych rozdziałach? Byłabym wdzięczna ;D)...
Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko, żebym Cię poleciła u siebie na blogu?
Jeszcze raz powtórzę, że mi się bardzo podoba. Oby tak dalej ;P
Dzięki, czytam twojego bloga od dłuższego czasu i twoja opinia jest dla mnie ważna, więc cieszę się, że się podoba :D
UsuńJasne, mogę Cię informować + nie mam nic przeciwko.
A ja jeszcze raz powtórzę moją prośbę - wydaj mnie za Arthura xD
OdpowiedzUsuńNie spodziewałam się takiego zwrotu akcji zwłaszcza po Twoim wczorajszym 'pierwszym zdaniu' :D
Rozdział mi się podobał i ten.. no wiesz xD Jedyne na co mogę zwrócić Ci uwagę to za duża czcionka, ale jak kto woli :P
Czyli, że mamy dwóch barmanów? Kol i Herbert (blee... kojarzy mi się to z Hubertem z Pierwszej Miłości, a wiesz jak go nie znoszę. Burak jeden x_x)
Oh i jeszcze.. Lucjanie, gdzież żeś jest mój Lucjanie xD
Nie, nie wydam Cię za Arthura. Mam co do niego inne plany :D
UsuńOch! Faktycznie! Pewnie by nie chciał tak brzydkiej istoty x_x
OdpowiedzUsuńDziękuję, że mi o tym przypomniałaś :P I co ja bym bez ciebie zrobiła? xD
To są plany, których się nie spodziewasz.
UsuńWyciągnę je z ciebie :>
OdpowiedzUsuńJeszcze zobaczysz xD
Nie no, tego to Ci nie powiem.
UsuńTo zbyt nieprzyzwoite.
Omatkojedynamoja, jebłam.
OdpowiedzUsuńNa początku, podobnie jak Lizelotta, myślałam że będzie dość nudno - Kol przeleci główną bohaterkę i przez 435347856384 rozdziałów będzie piękne lafstory. A tu hyc, i gówno z moich przemyśleń. Ale to dobrze, to bardzo dobrze *___*
Zaraz Cię wrzucę do polecanych :3 I jeszcze jedno - mogłabym prosić o informowanie?
Jasne.
UsuńDzieki za polecenie :)