W treści bloga mogą znajdować się znaczne ilości wulgaryzmów oraz nieprzyzwoitego tekstu.

sobota, 15 września 2012

Rozdział 2

- Kuźwa! Arthur chodź tu! 
- Czego, kurwa, chcesz? - Odburknął zaspany i wyraźnie niezadowolony punk.
- Zwiała, kurwa, zwiała! - powiedział z przerażeniem Anglik i wpatrywał się w otwarte okno.
Podekscytowany Weber podbiegł do ramy okiennej, wychylił się i zaskoczony usiadł na łóżku Lilly.
- Stary... Tam nie ma liny, splecionej pościeli, ani nawet jakiegoś warkocza czy czegoś... Mieszkamy na trzecim piętrze. Jak ona wyszła?
- Warkocza? - Black zrobił minę na kształt "WTF?", ale po chwili wrócił do rozmowy zdając sobie sprawę, że pytanie mężczyzny o co chodziło nie ma sensu - przecież to Arthur. - Mnie bardziej zastanawia... Gdzie ona jest. Jak sądzisz?
- Stary, ale ty niedomyślny jesteś... Dała dupy kilku kolesiom i schlana leży u jakiegoś w domu. - Chłopak złapał za butelkę piwa, wziął łyka i wyszedł z pokoju. 
Brunet podążył za swoim niebieskookim kolegą i przysiadł na podłodze w jego pokoju.
- Nie martwisz się o nią? - Zapytał Charles.
- To duża dziewczynka, może robić co chce. - Odpowiedział blondyn otwierając kolejne piwo.
Nagle w mieszkaniu rozległ się dźwięk otwierania drzwi. Po chwili do pokoju weszła Liliane. Black poderwał się natychmiast i przytulił dziewczynę.
- Jak dobrze, że jesteś... Wiesz jak się martwiłem? - mężczyzna powąchał blondynkę - W ogóle nie pachniesz alkoholem... Jesteś całkowicie trzeźwa... Gdzie byłaś? - Spojrzał się na nią podejrzliwie.
- Czy ja muszę się wam tłumaczyć? - Zapytała zdziwiona.
- Jasne, że nie... Ta ciota jak zwykle dramatyzuje. - Wtrącił się Weber i rzucił w bruneta paczką po fajkach.

Następnego dnia..

Pewnie myślicie, że jeśli w pokoju mężczyzny, z jego osobistego, całkiem prywatnego, łóżka wystaje głowa półnagiej kobiety to ów mężczyzna bawił się świetnie wieczora poprzedniego. Nawet nie wiecie w jak wielkim błędzie jesteście. Arthur co prawda przyzwyczaił się do nadpobudliwego charakteru Lilly aczkolwiek nigdy nie przypuszczał, że tej nocy tak da mu popalić. Blondyn przymknął na chwilę oczy i próbował zasnąć. 
- Ja pierdole, kurwa mać, ty jebany sukinkocie. Laskę mi zajebał, no patrzcie państwo! - Black trzasnął drzwiami i wyszedł.
- A temu co? - Zapytała Lilly zaspanym głosem, nie otwierając oczu.
- Wiesz słonko, leżysz półnaga w moim łóżku... - Powiedział z cwaniackim uśmieszkiem Weber.
- Aha. - Odmruknęła mu do ucha Sowińska i przytuliła się do jego nagiego torsu.


***
Arthur, coraz bardziej poirytowany, podkręcił nerwowo głos w telewizorze. Z miną zawodowego mordercy, który podcina gardło mężczyźnie, z pytaniem 'Why so serious? i kamufluje jego drętwe zwłoki koło zjazdu z autostrady między stanowej w kierunku Seattle, wbił wzrok w ekran telewizora. 
- Zrób z nim coś. - Warknął punkowiec do blondynki stojącej w wejściu. Dziewczyna bez słowa przeszła przez pokój zrzucając mokry ręcznik na kanapę, jednocześnie przeczesując dłonią swoje długie włosy. Odwróciła się do niego tyłem i mimo, że był w nie najlepszym humorze, bezczelnie zaczął gapić się na jej tyłek. 
- Nie wiem na chuj on się tak drze... - Stanęła przed Arthurem i zaczęła bawić się czarną koszulką z wielkim logo Sex Pistols.
- To moje! - Warknął w kierunku dziewczyny. 
- Kolejny obrażony.. - Mruknęła pod nosem i wywróciła teatralnie oczyma. Weber ze złodziejskim uśmieszkiem chwycił Lilly za biodra i posadził sobie na kolanach. Zaczął ją macać po udzie i powiedział:
- Proszę Cię, zrób coś z nim bo już dłużej nie wytrzymam. - Jak na zawołanie z sąsiedniego pokoju zaczęły dochodzić jeszcze głośniejsze jęki. Dziewczyna po raz kolejny przewróciła oczyma i przycisnęła się mocniej do punka. - Przestał! - Wykrzyknął, po momencie,  uradowany Arthur. Przez moment w mieszkaniu zaległa cisza. Lecz po chwili złudnego szczęścia zza ściany, z której, tak między nami, zaczął odpadać tynk, usłyszeli znajome dźwięki gitary elektrycznej i charakterystyczne zawodzenie pijanego Blacka. 
- Proszę Cię, błagam, idź go czymś zajmij! - Wyjęczał Weber patrząc w wielkie niebieskie oczy dziewczyny. Blondynka bez słowa wstała i udała się do pokoju pijanego na umór Charlesa. Gdy tylko przekroczyła próg uderzyła w nią chmura dymu papierosowego ciągnąca ze sobą nieprzyjemny zapach alkoholu. Brunet grał na elektryku nie zwracając najmniejszej uwagi na kobietę, która stała nad nim. Dopiero gdy wyrwała kable ze wzmacniacza, mężczyzna raczył na nią spojrzeć.
- Przeszkadzasz mi... - Warknął. Dziewczyna rozłożyła ręce w geście dezaprobaty i zerknęła na niego lekceważąco. - Jeszcze masz czelność tutaj przychodzić...
- O co ci właściwie chodzi? - Powiedziała marszcząc czoło.
- Wyglądasz jakbyś się przespała z ARTHUREM, kolegami ARTHURA i kolegami JEGO kolegów. - Burknął Charles, nie odrywając wzroku od Gibsona.
- O nie, przepraszam cię bardzo, ale nie masz racji. Nie spała ani ZE MNĄ...- Przynajmniej dzisiaj - dodał ciszej - Ani z MOIMI kolegami, ani z kolegami MOICH kolegów. - Powiedział Weber wchodząc chwiejnym krokiem do pomieszczenia i okręcając się wokół własnej osi. 
- To co do chuja robiła naga w twoim łóżku?! - Wydarł się Black.
- Wybacz mi mój drogi, ale nie była naga! - Mężczyzna oparł się ramieniem o bruneta. - Miała na sobie bardzo skąpe majtki.
- Ja już nic nie rozumiem. - Chłopak zgrzytnął zębami i spojrzał zrezygnowany na Lilly. 
- A widzisz mój skarbie, to było tak... - zaczął swój wywód jednocześnie obejmując Charlesa ramieniem - Pamiętasz tę blondynkę, którą poznałeś trzy dni temu na dyskotece? Nie? No to trudno... Zaprosiłeś ją tutaj wczoraj ponieważ Lilly nie chciała się z tobą przespać. - przerwał, aby napić się rumu - I tak się złożyło, że dziewczyna, którą kochasz poderwała Ci laskę, którą miałeś bzykać. I tutaj kończy się cała historia. 
- To jak znalazła się w twoim łóżku?
- To bardzo proste mój przyjacielu, nie zezwoliłem im na dokonanie tego niecnego czynu. - Powiedział punk po czym opuszczając pokój w podskokach zostawił osłupiałych kolegów.
W pomieszczeniu zapanowała niezręczna cisza. Black zapalił fajkę i  z dymem w ustach wyszeptał dziewczynie do ucha... 
______________
Wielkie dzięki za zmobilizowanie mnie i pomoc w dokończeniu rozdziału mi amigo. Dzięki za twój chory umsył. Dzięki, dzięki, dzięki :D